www.sofro.bizor.pl


bizor ::: magella ::: husted ::: sofro ::: eastod ::: wodis ::: slubka ::: ziemme ::: gwiand ::: RSS

Trzy kwartały życia

Narodowy Fundusz Zdrowia nie zmienił przepisów, które szkodzą małym pacjentom
– To katastrofa! Nie wystarczy nam pieniędzy na ratowanie dzieci – zapowiada Alicja Chybicka, szefowa kliniki hematologii dziecięcej.
Bez pomocy sponsorów szpitalowi wystarczy środków jedynie do września
Lekarzom walczącym o życie najmłodszych sen z powiek spędzają zasady finansowania służby zdrowia. Na zwrot kosztów za krew naświetlaną, potrzebną pacjentom po przeszczepach szpiku, mogą liczyć jedynie dzieci do 14. roku życia. – Czy starsze są gorsze? – pyta retorycznie pani profesor. Jej wątpliwości podziela Krzysztof Kowalczyk, krajowy konsultant ds. hematologii i onkologii dziecięcej. – Choć walczyliśmy o zmianę tych bzdurnych przepisów, one zostały – mówi.
Bez pomocy funduszu
W klinice przy Bujwida 2 tysiące pacjentów potrzebują takiej krwi, z tego aż kilkaset to dzieci starsze niż czternastoletnie. – Średnio dziennie potrzebujemy 20 jednostek preparatu, około 6 przeznaczamy dla dzieci starszych – wylicza Alicja Chybicka. – Musimy sami finansować leczenie małych pacjentów.
Stracone pieniądze
Ogromny problem to finansowanie cytostatyków – leków potrzebnych do chemioterapii. – Są produkowane dla osób dorosłych – wyjaśnia Krzysztof Szmyd z kliniki przy Bujwida. – Dzieciom podajemy mniejsze dawki, a pieniądze dostaniemy tylko za tę konkretną ilość – wyjaśnia. Czasami resztę drogiego leku trzeba wyrzucić. Fundusz doliczył 15 procent pieniędzy na zniszczenie niewykorzystanego leku. Jednak to stanowczo za mało. – Potrzebne jest 40 procent – wylicza lekarz. Tylko z powodu tych specyfików wrocławska klinika straci rocznie 300 tys. zł.
Najbardziej niepokojący jest brak pieniędzy za diagnozowanie chorych dzieci. – Jeśli na przykład chory z wykrytym właśnie guzem musi trafić na chirurgię, za diagnostykę nie dostaniemy ani grosza – mówi Krzysztof Szmyd. Tylko we wrocławskiej klinice wykrywa się rocznie około 50 takich przypadków. Tu lekarze nawet boją się podawać sumy strat, na jakie są narażone szpitale. – To uniemożliwi racjonalne gospodarowanie pieniędzmi – tłumaczy lekarz. – Fundusz rozlicza tylko część rzeczywistych świadczeń medycznych. Kto ma je finansować? Szpitale? – dziwi się profesor Kowalczyk. – To zupełny absurd – dodaje.
Będą walczyć
Jednak lekarze nie zamierzają składać broni. – Zorganizuję akcję charytatywną, będę szukać sponsorów, wydrę te pieniądze, bo nigdy nie zgodzę się na krzywdę dziecka – zapowiada prof. Chybicka. Wczoraj napisała w tej sprawie listy: do prezesa NFZ i dyrektora oddziału dolnośląskiego. W pierwszym zwraca uwagę na krzywdzące przepisy, w drugim prosi o zrozumienie przy tegorocznych rozliczeniach finansowych. – Do tej pory nasz oddział NFZ nigdy nie odmówił pomocy. Mam nadzieję, że tak będzie i w tym roku – mówi szefowa kliniki.



11489 |14754 |17450 |4685 |21899 |4378 |21314 |9731 |19883 |1233 |